wtorek, 17 grudnia 2019

BARBADOS na własną rękę / kosztorys, fotorelacja oraz wskazówki


Witam was we wpisie z mojej kolejnej przygody! 

Jak wiecie jestem ciepłolubna, kocham piasek, palmy i turkusową wodę - nigdy mi się plaże nie znudzą. Należę do tego grona osób które w podróży zawsze wybierają wodę zamiast np. gór :)  Po pracowitym okresie w moim życiu (ostatnie pare miesięcy) szukałam miejsca gdzie odetchnę, będę się wylegiwać i nie będzie mnie kusiło aby się szwędać. Ten wyjazd miał być totalnie inny od wszystkich w tym roku czyli : PLAŻA, SŁOŃCE , zero pracy, zero przemieszczania się. 

Trafiłam idealnie, szczerze powiedziawszy nie pamiętam kiedy ostatnio tak odpoczęłam i miałam totalny reset. Barbados w moim rankingu wskoczył na bardzo wysokie miejsce, nie wiem nawet czy nie będzie w moim TOP 3! Piękne radosne miejsce, nie jest jeszcze mocno nasiąknięte tą z,,zepsutą'' turystyką, nie wciskają wam na każdym kroku chińskich gadżetów na plaży. Ludzie uśmiechnięci, chętni do rozmowy - ciekawi wszystkiego co dzieje się poza Barbadosem. Ogromny plus za prawie puste piękne plaże, a te najpiękniejsze są dzikie! 

Znalazłam chyba tylko jeden minus którym są ceny. Na Barbadosie wszystkie produkty są importowane przez co marże wyższe, artykuły spożywcze są bardzo drogie. Mam na to jednak sposób - przywożę ryż, makaron, warzywa w puszkach czy przyprawy bo zapłacę za nie parę złotych :) Ceny w restauracjach też nie są niskie - za klasyczne śniadanie zapłaciłam ok. 80 zł, a NAJTAŃSZE danie w tanim barze to wydatek ok. 50 zł. Za ryż i warzywa w Polsce zapłaciłam 10 zł więc warto brać ze sobą jeśli jesteście Januszami jak ja. Podróże to mój styl życia - dlatego chcę wydać jak najmniej !


Poniżej pokażę wam miejsca które odwiedziłam podczas pobytu, nie jest tego za wiele bo więcej plażowałam niż robiłam zdjęcia - ale zapewniam was że Barbados to istny raj !



 Brandon's beach

Plaża oddalona może 5 min marszem od apartamentu w którym spałam, rezerwowane było na ślepo a plaża okazała się zostać moją ulubienicą. Długa ogromna plaża, często pusta. Mogłam w ciszy i spokoju nacieszyć się wolnym, delektować chwilą i idealnym widokiem. 
Coś pięknego ...


Ahhh, zapomniałabym - są tu cudowme zachody słońca <3



Bottom bay

Jedna z dzikich plaż, uznawana za najpiękniejszą. Nie bez powodu bo widok z góry powala na kolana! Na dole znajdziecie kilka leżaków (może z 5),  i lokalnych sprzedawców kokosów. Są też drinki z tutejszym rumem, albo soki owocowe - ja wybrałam ostatnią opcję. 

 Cena za leżak na cały dzień - 30 zł



Harrismith beach

Co tu dużo mówić ... widok zapierający dech! 
Must have podczas pobytu na Barbadosie.



Pebbles beach 

Jest to jedna z tłoczniejszych za dnia plaż, aczkolwiek dzieje się tu każdego ranka coś pięknego. Mianowicie codzienne o wschodzie słońca koło 5-6 nad ranem, okoliczni mężczyzni idą pływać z końmi. Nie jest to żadna atrakcja turystyczna, nigdzie o tym nie piszą - robią to dla zwierząt ponieważ wpływa to świetnie na ich stawy. Widok jeden z piękniejszych które miałam okazje zobaczyć w życiu ! 





Mullins beach 


Dom rodzinny Rihanny



Destylarnia Mount Gay 

Barbados słynie przede wszystkim z Rumu - znajduje się tutaj najstarsza na świecie destylarnia tego trunku. Zazwyczaj nie odwiedzam takich miejsc bo to mocno nie w moim stylu, aczkolwiek postanowiłam że zaryzykuję. Na miejscu możecie spróbować tutejszych wyrobów które są naprawdę dobre. Przywiozłam ze sobą moim bliskim po małej buteleczce rumu i każdy był zachwycony. <3

* mała wskazówka : Rum w markecie jest o wiele tańszy niż w destylarni :)


Mieszkańcy żyją z produkcji Rumu ale również cukru, oprócz tego utrzymują się oczywiście z turystyki.



Budka z popularnym przysmakiem ,,CUZZ''

Będąc na wyspie koniecznie musicie odwiedzić to miejsce! Budka to rodzinny biznes prowadzony od lat przy Pebbles Beach. W południe stoją tu tłumy czekając  na pyszną bułkę z rybą. Wróciłam tu jeszcze kilka razy bo smak tego przysmaku jest genialny !

Koszt takiej bułeczki to 20 zł, jak na tutejsze ceny naprawdę tanio :)




Knajpa Mustors's i Flying fish z cou cou 

Daniem narodowym na Barbadosie jest Flying Fish oraz Cou Cou, najpopularniejsze serwuje właśnie ta knajpa. Ryba podawana jest na dwa sposoby - na parze lub smażona.  Cou Cou zaś przypomina ziemniaki ale mocno sklejone o posmaku kukurydzy. Warto było spróbować aczkolwiek danie nie zostało moim przysmakiem ;)

ceny podane w dolarach Barbadoskich na tablicy 1$ Barabadoski ok. 1,89 zł


NOCLEG

Apartament Three Angels 
Przytulne mieszkanko na bodajże 6-8 osób. Biznes prowadzi urocze spokojne małżeństwo, są bardzo pomocni, opowiedzieli trochę ciekawostek oraz pokazali najlepsze miejsca. Od nich dowiedziałam się np. który z marketów jest najtańszy :)Miejsce czyste, z pralką, kuchenką czy nawet piekarnikiem - spokojnie można sobie gotować (ja tak robiłam). Warto więc wybrać się grupą - aby zminimalizować koszta. 

Od właścicieli również prywatnie wypożyczyliśmy samochód, wypożyczalnie chcą kolosalne kaucje a tu obyło się bez niej.

Link do apartamentu : TUTAJ



KILKA WSKAZÓWEK 

* nie zabierajcie ubrań moro, są one tutaj zakazane/ zarezerwowane tylko i wyłącznie dla żółnierzy
* opalanie toples nie jest tu mile widziane
* koniecznie filtry UV, nawet mnie spiekło bo za słabym filtrze!
* przydadzą się specjalne buty do wody ponieważ często są kamienie przy brzegu
* kontakty są amerykańskie


Najtańszy tutejszy supermarket 






 KOSZTORYS  za osobę

Loty liniami CONDOR z Frankfurtu - 2200 zł
Nocleg 10 dni - 2200 zł : 2 / 1100 zł
Wypożyczenie samochodu  na 10 dni - 2000 zł :2 /1000 zł
oczywiście jest tu rozbudowana komunikacja miejska, i bez auta jest o wiele taniej - ale ja tym razem postawiłam na wygodę.
Paliwo - ok 450 zł :2 /225 zł

KOSZT CAŁKOWITY ZA OSOBĘ : 5525 zł za 10 dni 

jadąc w 4 osoby minimalizujecie koszta i taki wyjazd wychodzi 3362,50 zł na głowę plus koszta wyżywienia.




6 komentarzy

  1. Jesteś największa inspiracja podróżnicza. Zachwycam się ❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny wpis , zdjęcia przepiękne. Mam nadzieję że uda mi się kiedyś tam wybrać:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Paulino a możesz mi powiedzieć jak u Ciebie z językiem? Bardzo chciałabym gdzieś wyjechać ale ciągle obawiam się bariery komunikacyjnej.
    Świetny wpis, jesteś inspiracją.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na wpis z Nowego Jorku bo to moje największe marzenie by tam pojechać ❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne i rajski miejsce. Jak za 10 dni w takim raju to cena też do przełknięcia. Reset głowy murowany. Jak zawsze świetne fotki.

    OdpowiedzUsuń
  6. To miejsce rzeczywiście wygląda jak raj... Przepiękne zdjęcia i Ty także! <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Przypominam tylko że jest to blog modowy i z kulturą oceniamy stylizacje ;-)